Nowoczesne leśnictwo powstało przeszło 200 lat temu i było wówczas reakcją na plądrownicze i rabunkowe
użytkowanie lasów - grożące całkowitym ich wyniszczeniem.
Dzięki racjonalizacji użytkowania lasu i technik jego hodowli uzyskano mocne podstawy jego trwałości.
To właśnie trwałość użytkowania przyrody była niezbędna do wzrostu liczby osiadłej ludności,
co z kolei przyczyniło się do rozwoju cywilizacji.
Rozwój cywilizacji byłby niemożliwy w sytuacji "gospodarki naturalnej"
- ta zawsze prowadzi do gwałtownej degradacji środowiska przyrodniczego.
Nowożytne leśnictwo europejskie nie było więc gospodarczym zawłaszczaniem naturalnych lasów
(tych już prawie nie było), ale próbą uporządkowania i ratowania samej zasady trwałości lasu.
Można więc śmiało powiedzieć, że wszędzie tam, gdzie udało się uniknąć negatywnych skutków rabunkowej,
pierwotnej gospodarki mamy do czynienia z pierwotną ekologizacją,
która przyczyniła się do powstania nowoczesnego leśnictwa.


Dzisiejsze leśnictwo tak krytycznie oceniane przez obecne ruchy ekologiczne, nie jest więc niczym innym, jak
praktycznym zastosowaniem reguł ekologizacji w przeszłości i konsekwentnym stosowaniem ich do dzisiaj.
W tym sensie nie jest ono ani ochroną przyrody, ani gospodarką,
choć spełnia zarówno zadania ochronne, ekologiczne jak i gospodarcze.


Polskie leśnictwo po odzyskaniu niepodległości podjęło bardzo trudne zadanie
odbudowy kraju po zniszczeniach wojennych.
Poszukiwano wszelkich sposobów zapewnienia stabilizacji nowej waluty – złotego.
„Polskie Lasy Państwowe” miały być jednym z gwarantów reform Grabskiego,
zakładających, że trzecią część dochodów skarbu państwa z przedsiębiorstw państwowych
zapewnić powinna sprzedaż drewna z lasów państwowych.

Nie wszyscy także wiedzą, że "Lasy Państwowe" przyczyniły się do powstania Gdyni,
stając się gwarantem pożyczki na jej budowę.
Wymogi ekonomii nie stanęły jednak na drodze troski leśników o zachowanie cennych przyrodniczo zasobów leśnych.
Wyrazem takiej polityki było m.in. dążenie do ochrony
Puszczy Białowieskiej.
Już w 1921 r. ich staraniem utworzono leśnictwo,
a w roku 1924 nadleśnictwo „Rezerwat”,
które później (1932r.) stało się Parkiem Narodowym,
nadal pozostając w administracji lasów państwowych.
Także utworzenie parku narodowego w Pieninach miało ścisły związek z aktywnością administracji lasów
państwowych – początkowo było to leśnictwo.

Lasy Państwowe okresu międzywojennego brały także aktywny udział
w ochronie i przywracaniu naturze rzadkich gatunków flory i fauny.
Powszechnie znane jest ratowanie przed zagładą żubra.
Ale wiele uwagi poświęcano też
restytucji dzikiego konika – tarpana leśnego,
ochronie rysia i żbika, inwentaryzacji i ochronie siedlisk bobra
czy niektórych ptaków drapieżnych.

Niestety - były też czarne karty w historii polskiego leśnictwa, choć nie zawinione przez leśników.
W 1924 r. rząd polski zawarł umowę z angielską firmą
 The European Century Timber Corporation („Century”),
na mocy której uzyskała ona dziesięcioletnią koncesję na wyrąb
– a w praktyce, jak się okazało, bezwzględny rabunek –
ogółem 7,2 mln m3 drewna w Puszczy Białowieskiej i lasach nadniemeńskich.
Dopiero w maju 1929 r., do czego przyczyniły się również protesty leśników,
administracja rządowa zdecydowała się ostatecznie zerwać tę umowę,
godząc się na wypłacenie anglikom 525 tys. funtów szterlingów odszkodowania.
Tę gigantyczną, jak na ówczesne czasy kwotę zapłaciły
Lasy Państwowe z własnych dochodów, kosztem ogromnych
wyrzeczeń inwestycyjnych, chroniąc Puszczę Białowieską
przed dalszą dewastacją.

Sprawę „Century” można uznać za ucieleśnienie liberalnej polityki leśnej ówczesnych kół rządowych.


Obecnie Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe sprawuje zarząd na ponad 7,27 mln ha powierzchni leśnej.
To prawie 77,5% z 9,35 mln ha ogólnej powierzchni leśnej w naszym kraju, bez mała czwarta część obszaru Polski.

Przypomnijmy:
na początku II RP, w 1919 r., pod zarządem państwowym było zaledwie 1,24 mln ha lasów,
a w 1923 r. lesistość ówczesnej Polski wynosiła 23,1%,
by spaść do 20,8% tuż po ostatniej wojnie.
Obecnie nasz kraj legitymuje się lesistością blisko 30%.

Jest czym się chwalić - nie uważacie?
To miara przebytej drogi, niekwestionowanego,
wielkiego dorobku Lasów Państwowych.
Niestety, ciągle jeszcze panuje powszechna opinia,
że mamy coraz mniej lasów - bo leśnicy wszystko wycinają :-(


Fakty są takie, że od końca wojny,
w efekcie pracy wielu pokoleń leśników powierzchnia lasów w Polsce zwiększyła się o prawie 50%!
Na dokładkę powiem, że zapas drewna w tychże lasach
zwiększył się o blisko 200% w stosunku do
tego, co zastaliśmy po wojnie.
W dodatku - ciągle rośnie, ponieważ rocznie wycinamy tylko ok.65% tego co przyrasta.
Fakty bywają czasem zaskakujące, prawda?